Posty

Facebook

"Ania"- po prostu recenzja książki

Obraz
Witajcie! To będzie moja pierwsza recenzja książki, niezwykłej książki opowiadającej o życiu aktorki Anny Przybylskiej. Jak to się stało, że trafiła w moje ręce? Całkiem przypadkowo. Przechodziło w moich łapkach kilka sztuk ksiąg różnej tematyki, ta przyciągnęła moją uwagę. Czym? Tym, że jest biografia. Miałam do tej pory do czynienia ze zmyślonymi historiami, ewentualnie z faktami o drugiej wojnie światowej, rzadko o współczesnych czasach. Chciałam tylko zabić 5 minut wolnego czasu, a stało się góra tygodniem. Rzadko sprawdzam książki i ich oceny przed kupnem (może i mój błąd), ale nie dziwię się, bo "Ania" ma 8 na 10 gwiazdek- jest naprawdę dobra.
Autorami książki, pod prostym tytułem "Ania", są Grzegorz Kubicki oraz Maciej Drzewicki. Rozpoczyna się ona wypowiedzią Krystyny Przybylskiej- mamy Ani:
"Kochać własne dziecko to naturalne, choć przecież nie zawsze proste. Patrzeć jak w dziecku zakochuje się świat- to dziwne, bardzo dziwne uczucie. Ale Ania nie by…

Nowe doświadczenia- nowe patrzenie na świat

Obraz
Przez dwa tygodnie uczęszczałam na praktyki do szkoły specjalnej. Sama wybrałam tę placówkę oraz świadomie taki rodzaj- specjalna. Dlaczego? Pracuję z dorosłymi osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, dlaczego więc nie spróbować pracy z niepełnosprawnymi dziećmi? Pierwszy tydzień- była to Szkoła Przysposabiająca do Pracy, dorośli ludzie- na miarę naszych szkół średnich i wyżej, bo w takich placówkach uczą się do 24 r. ż. Dla mnie grupa trzyosobowa, w której jeden uczeń nie słyszy, drugi nie mówi, a trzeci nie widzi, to istne wyzwanie. Z wielką ciekawością obserwowałam nauczycieli i pracę ich, chłonęłam wszystko jak gąbka. Dzięki takiemu doświadczeniu, coraz częściej zastanawiam się nad dokształceniem się w kierunku surdo- i tyflopedagogiki.Poznałam również język Makatona. Dzięki temu, że miałam kurs języka migowego, ten język był dla mnie uzupełnieniem. I myślę, że każdy z nas powinien znać chociaż podstawowe zwroty lub słowa, bo nigdy nie wiadomo kogo w życiu spotkamy, z czym będz…

Muffiny bananowo- kokosowe

Obraz
Znacie uczucie, kiedy macie piekielną ochotę na coś słodkiego, ale nie Wam się wychodzić na mróz minus pięćset? Albo nie macie zbyt dużo czasu, ale chcecie sami zjeść coś pycha i podarować coś komuś swojego, a nie sklepowego? No, ja to znam i mam świetny patent, na to, aby ten głód zniszczyć i zastąpić słodkim smakiem 🍪🍌🍪
Dzisiaj mam dla Was przepis na muffinki lub babeczki, jak zwał tak zwał, bananowo- kokosowe. Przepis prosty, przygotowanie szybkie, efekt smaczny. Ja akurat robiłam je z okazji odwiedzin mojej koleżanki, po prostu nie chciałam iść z pustymi rękami i dobrze zrobiłam, wszyscy byli zadowolenia. A zatem do dzieła!
Składniki: 75 g masła (ja wzięłam 2 łyżki) 250 g mąki 2 łyżeczki proszku do pieczenia 1 łyżeczka sody oczyszczonej 0,5 łyżeczki cynamonu 50 g wiórków kokosowych 2 jajka 100 g cukru brązowego 150 g jogurtu naturanego 2 banany



Wykonanie: Masło rozpuszczasz, musi lekko wystygnąć. Wszystkie sypkie składniki należy połączyć tj. mąka, proszek do pieczenia,  soda ocz…

Wracam do żywych

Obraz
Czy mieliście kiedyś tak, że było Wam tak bardzo dobrze, że nic nie chcieliście zmieniać, mimo to widzieliście, że trzeba by było to zrobić? Albo, już się przyzwyczailiście do tego, zaakceptowaliście pewien stan rzeczy, ale jednak jest potrzeba zmiany dla dobra siebie samego? Ja tak mam teraz, nie ukrywam, czuję się raz dobrze, a raz źle. Ale mimo wszystko akceptuję to. W sumie, skoro się coś akceptuje, to po co to zmieniać, prawda? No właśnie, to jest trudna decyzja, ale ja ją wreszcie podjęłam. O co w ogóle chodzi? Zapraszam dalej! Chodzi o motywację. Oj, trudne pojęcie. Trudne pod względem zrozumienia tego, co się za nim kryje w praktyce. Wiemy, czym jest motywacja, synonimem jest impuls. Coś musi się wydarzyć, aby coś było. Czyli, np. jest ciemno, więc jestem zmotywowana, aby podnieść kuper i włączyć światło. No właśnie, niektórym nawet się nie chce podnosić 4 liter i siedzą tak w ciemnościach. W sumie niegłupi pomysł, w końcu można zaoszczędzić na prądzie, ale... co z naszymi oc…

Ziemniaki faszerowane szpinakiem

Obraz
Święta, święta i po świętach, sylwester i nowy rok. Postanowiłam, że dla moich gości przygotuję coś "nietuzinkowego". Nietuzinkowego tzn. coś takiego, czego dotąd sama nie jadłam, jest proste i wygląda ciekawie.

Składniki: 5/6 dużych ziemniaków szpinak mrożony  połowa czerwonej papryki mała cebula ser olej przyprawy


Wykonanie: Ziemniaki wyszoruj i owiń folią aluminiową (wcześniej posmarowaną olejem), wstaw do piekarnika na 1h na 200 stopni. Sprawdzaj dla pewności miękkość ziemniaka. Następnie pokrój w kostkę cebulę, zeszklij na patelni, dodaj posiekaną w kostkę paprykę, podsmaż chwilę o dopraw do smaku. Szpinak rozmróź na patelni i podduś, również dopraw do smaku. Ziemniaki przekrój na pół (lub odkrój brzeg ziemniaka, w zależności jaka jest jego wielkość), wydrąż miąższ i rozgnieć widelcem. Cebulę, paprykę, szpinak i miąższ ziemniaka połącz. Ziemniaki ułóż w naczyniu żaroodpornym i ponadziewaj farszem, na wierzch posyp serem. Możesz ten ser wymieszać z farszem i wtedy nadz…

Nowy rok, nowa ja?

Obraz
Dzień dobry w nowy rok! Dosłownie 2 miesiące temu postanowiłam, że zacznę pisać, a teraz naprawdę mi się to podoba. Mamy dzisiaj 1 stycznia 2018 roku, jesteśmy o rok starsi, ale czy mądrzejsi?
Tytuł wpisu ma dla mnie znaczenie, specjalnie też ma taki znak interpunkcyjny. Zastanawiam się, czy z nowym rokiem mam się zmieniać. Co to znaczy "nowa ja"? Analizując miniony rok, to on był naprawdę wyjątkowy! Nowa praca= spełnione marzenia, obrona, zaręczyny, narodziny dzieci w rodzinie= zostanie matką chrzestną. Czego można chcieć więcej? 
Wszyscy składając życzenia mówili: "oby nowy rok był jeszcze lepszy, niż poprzedni!". A ja chciałabym, aby był równie wspaniały jak miniony. Tak naprawdę to wszystko zależy ode mnie, jaki będzie. Pamiętacie, jak mówiłam o postanowieniach, zarówno adwentowych klik jak i noworocznych klik? Ja takowe mam, swoje, które rozpocznę n-ty raz 🏃💪(if you know, what I mean). Szczerze? Potrzebuję ich, w danym momencie dążę do celu i chcę go osiągną…

Warto pomagać nie tylko od święta

Obraz
No cześć, jutro Wigilia, a mnie natchnęło na napisanie parę słów. Wszystko jest w rozgardiaszu, ale musiałam znaleźć czas, aby podzielić się z Wami tym, co wczoraj nam się przytrafiło i co o tym wszystkim myślę. O co właściwie chodzi?  Toruń to piękne miasto, wybraliśmy się na spacer po starówce, aby jeszcze popstrykać parę zdjęć, ot tak, na pamiątkę. Po drodze wpadliśmy do empiku, kupiliśmy sobie super kubki na kawy z rana, później jeszcze wizyta w supermarkecie, bo przecież dzieci czekają na słodycze. Ech, szaleństwo na całego, co z tego, że w kolejce do kasy czekaliśmy dobre 15 lub 20 minut, ale trzeba było. W każdym razie, wracając ze starówki obeszliśmy Cinema City. Patrzymy, jakiś mężczyzna stoi pochylony przy rowerze. Tknęło mnie, podeszliśmy, może źle się poczuł. Okazał się być tzw. żulem, ale nie zmieniliśmy zdania. Zaczęliśmy wypytywać, czy dobrze się czuje, czy coś go boli itd. Okazało się, że kolana odmówiły mu posłuszeństwa i poprosił o pomoc i zawiadomienie karetki. Zad…